Bielizna na podchód — godziny bezruchu po marszu
Podchód ma rytm, którego nie ma żaden inny wysiłek: godzina marszu z plecakiem i bronią, a potem dwie, trzy godziny bez ruchu. Na ambonie, pod drzewem, w wysokiej trawie. Podczas marszu jest Ci gorąco, bo idziesz w ciszy, po nierównym terenie, często pod górę. Gdy stajesz, w ciągu kilkunastu minut zaczynasz marznąć — i to nie dlatego, że nagle zrobiło się zimno, tylko dlatego, że masz na sobie mokrą warstwę, która teraz odbiera ciepło zamiast je trzymać.
Bielizna termoregulacyjna na polowanie ma zrobić jedną rzecz: sprawić, żeby ta warstwa przy skórze była mniej mokra po marszu i żeby nie stygła tak szybko po zatrzymaniu. Fizykę opisaliśmy na stronie Termoregulacja w odzieży. Tu — jak to wygląda w praktyce między marszem a zasiadką.
Cykl marsz–bezruch: dlaczego stygniesz po dziesięciu minutach
Podczas marszu organizm produkuje dużo ciepła i pozbywa się go potem. Klasyczna bielizna, nawet ta dobra, robi to, do czego ją zaprojektowano: odprowadza pot na zewnątrz. Tylko że na zewnątrz jest polar, kurtka i plecak, więc pot nie odparowuje, tylko zostaje w warstwach. Dochodzisz na miejsce z wilgotnymi plecami i wilgotną klatką.
Stajesz. Produkcja ciepła spada kilkukrotnie w ciągu minut, a mokra tkanina przewodzi ciepło znacznie lepiej niż sucha. Odbiera je z pleców w tempie, którego siedzący organizm nie nadrabia. Po dziesięciu minutach zaczyna się chłód na krzyżu, po pół godzinie dreszcz, po godzinie myślisz o tym, żeby wstać i się ruszyć, choć właśnie tego nie powinieneś robić. Dokładanie warstw na wierzch niewiele daje, bo problem jest pod spodem — mokra bielizna nadal odbiera ciepło, tylko wolniej.
Klasyczna rada „ubierz się cieniej na marsz, dołóż na zasiadce” działa tylko częściowo. Po pierwsze, przebieranie się w terenie to ruch i hałas. Po drugie, nie rozwiązuje wilgotnej warstwy bazowej, która i tak jedzie z Tobą do końca dnia.
Mniej potu na marszu, mniej chłodu na zasiadce
Bielizna z Outlast® PCM podchodzi do tego od drugiej strony. Mikrokapsułki we włóknie reagują na temperaturę przy skórze. Gdy podczas marszu robi się cieplej, substancja w kapsułkach topnieje i pochłania nadmiar ciepła, więc sygnał do pocenia dociera do organizmu później i słabiej. Według danych Outlast® dla technologii PCM (pomiar niezależnego laboratorium C. Russ — INSIDE CLIMATE w Monachium) to do 50% mniej potu i do 50% mniej wilgoci na skórze. Na miejsce dochodzisz w warstwie, która jest po prostu mniej mokra.
Potem stajesz. Skóra się ochładza, kapsułki krzepną i oddają zgromadzone ciepło z powrotem do ciała. To nie jest grzałka i nie zastąpi izolacji — ale zmienia moment, w którym zaczynasz marznąć, i łagodzi przejście. Zamiast gwałtownego spadku, gdy mokra bielizna zaczyna ciągnąć ciepło, masz bufor, który przez pierwsze kilkadziesiąt minut zasiadki pracuje na Twoją korzyść. A ponieważ warstwa jest mniej mokra, to, co masz na wierzchu, wreszcie izoluje tak, jak powinno.
Technologia Outlast® została opracowana pierwotnie dla NASA, z myślą o rękawicach astronautów — czyli dokładnie o sytuacji, w której ciało przechodzi między wysiłkiem a bezruchem w warunkach, których nie da się regulować termostatem. Marek Kamiński szedł w tej warstwie na oba bieguny; tu jest jego relacja.
Zimowa zasiadka: bufor, nie grzałka
Warto to powiedzieć wprost, bo w opisach bielizny „termo” jest dużo obietnic. PCM nie produkuje ciepła. Magazynuje to, które Twoje ciało wytworzyło na marszu, i oddaje je, gdy stajesz. Na mroźnej ambonie o tym, czy dosiedzisz do końca, decyduje izolacja — puch, wełna, grubość warstw — i to, czy pod nią jest sucho. PCM odpowiada za to drugie i za łagodne wejście w bezruch. Nie planuj więc zimy „na samej koszulce”, ale planuj ją z koszulką, która nie odbierze Ci ciepła w pierwszej godzinie.
Drugi zimowy detal: warstwa bazowa musi przylegać do skóry, żeby kapsułki reagowały na jej temperaturę. Krój Sport jest dopasowany i w tej roli działa najlepiej; Worker jest luźniejszy i lepiej sprawdza się jako druga warstwa albo latem, gdy chcesz mieć koszulkę na wierzchu.
Kilka dni w terenie bez prania — i bez zapachu
Na wyjeździe na kilka dni nie ma pralki, a każdy kilogram w plecaku się liczy. Bielizna, która pachnie po jednym dniu, to bielizna, której trzeba wziąć trzy sztuki. Bielizna, która wytrzymuje kilka dni, to jedna sztuka i miejsce na coś innego.
Zapach to nie sam pot, tylko bakterie, które rozkładają pot w tkaninie. Mniej potu w materiale to od razu mniej pożywki dla bakterii. Do tego Tencel™, który stanowi większość składu, z natury ogranicza ich namnażanie — to włókno z celulozy drzewnej, nie plastik, i zachowuje się na skórze inaczej niż poliester. Klienci relacjonują nam kilka dni noszenia bez wyraźnego zapachu; szerzej piszemy o tym w tekście o pięciu dniach bez prania. Na polowaniu ma to jeszcze jedną wartość, o której wie każdy myśliwy: mniej zapachu to mniej zapachu.
Praktyczny detal: gładki Tencel nie szeleści, nie elektryzuje się pod polarem i nie ciągnie się z warstwy na warstwę, gdy zdejmujesz kurtkę na ambonie.
Zestaw na podchód: warstwa bazowa i co na nią
Warstwa bazowa: koszulka lub longsleeve THE IQONE bezpośrednio na skórę. Nie na podkoszulek, tylko zamiast niego — każda tkanina między skórą a PCM osłabia efekt. Na chłodne poranki i długie zasiadki longsleeve; na cieplejsze sezony i krótkie wyjścia koszulka z krótkim rękawem, na którą idzie polar.
Ile zabrać: na jednodniowe wyjście jedna sztuka i to wszystko. Na weekend w terenie bez prania — nadal jedna, druga jako zapas na wypadek deszczu, nie zapachu. Na tydzień dwie sztuki noszone na zmianę, żeby każda miała noc na wyschnięcie na krześle; to mniej niż połowa tego, co bierzesz w bawełnie, i różnica, którą czuć w plecaku.
Warstwa środkowa: to, co masz — polar, lekka softshellowa bluza, wełniany sweter. Jej zadaniem jest izolacja i teraz wreszcie może ją robić, bo pod spodem nie ma mokrej tkaniny, która ją „przecieka”.
Warstwa zewnętrzna: kurtka, którą zdejmujesz na marsz i wkładasz na zasiadkę. Tu nic się nie zmienia — poza tym, że zakładasz ją na suchsze plecy.
Do tego dwie rzeczy, które na zasiadce robią różnicę większą, niż wynika z ich rozmiaru: opaska termoregulacyjna na szyję lub uszy i kominiarka termoregulacyjna na zimniejsze poranki. Głowa i kark to miejsca, gdzie pocisz się na marszu najszybciej i marzniesz na zasiadce najszybciej — ten sam materiał, ta sama zasada. Kolor: czarny nie odbija światła i nie prześwituje spod kamuflażu.
Która koszulka
Na podchód i zasiadkę: Sport Longsleeve Męski lub Damski jako warstwa bazowa pod polar. Na cieplejszy sezon: Sport Tee Męska. Jeśli wolisz luźniejszy, dłuższy krój, który nie wyjeżdża ze spodni przy schylaniu: Worker Longsleeve. Na głowę i kark: Opaska i Kominiarka. Skład: 56% Tencel™, 37% wiskoza Outlast®, 7% Lycra®. Pranie 30 °C, bez płynu do płukania. Szyte w Polsce.
Po powrocie: pranie w 30 °C, bez płynu do płukania (obkleja włókno i osłabia działanie kapsułek), bez suszarki bębnowej. Kapsułki są wtopione we włókno, nie naniesione na powierzchnię, więc nie wypłukują się — koszulka po sezonie działa tak samo jak pierwszego dnia.
Dla kół łowieckich i sklepów myśliwskich robimy dostawy zbiorcze i wersje z haftem — szczegóły na stronie Współpraca.
Autor: Łukasz Wysogrodzki, THE IQONE. Dane o skuteczności PCM: Outlast®, pomiar C. Russ — INSIDE CLIMATE, Monachium.
